Forum FORUM -  ZDROWA DUSZA RADYKALNE WYBACZANIE, WARSZTATY ROZWOJU DUCHOWEGO I OSOBISTEGO Strona Główna FORUM - ZDROWA DUSZA RADYKALNE WYBACZANIE, WARSZTATY ROZWOJU DUCHOWEGO I OSOBISTEGO
ZDROWA DUSZA RADYKALNE WYBACZANIE, PRAWO PRZYCIĄGANIA, WARSZTATY ROZWOJU OSOBISTEGO I DUCHOWEGO
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Warsztat Terapii Wglądu - o ucieczce z klatki przeznaczenia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORUM - ZDROWA DUSZA RADYKALNE WYBACZANIE, WARSZTATY ROZWOJU DUCHOWEGO I OSOBISTEGO Strona Główna -> RÓŻNE, CAŁA POLSKA - TERMINY WARSZTATÓW, SPOTKAŃ, SZKOLEŃ ROZWOJU DUCHOWEGO, OSOBISTEGO
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tuiteraz




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 399
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:49, 03 Mar 2016    Temat postu: Warsztat Terapii Wglądu - o ucieczce z klatki przeznaczenia

STOWARZYSZENIE „U ŹRODŁA” oraz OŚRODEK ROZWOJU OSOBISTEGO I DUCHOWEGO „TU I TERAZ” W NOWYM KAWKOWIE
[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]
zapraszają w dniach 25 września- 2 października 2016 na
WARSZTAT TERAPII WGLĄDU
„JAŚ I MAŁGOSIA
- O UCIECZCE Z KLATKI PRZEZNACZENIA”
PROWADZI: MACIEJ ŻBIK

Marzenia senne czy też te prowokowane na jawie, symbolicznie opisują zjawiska psychiczne wewnątrz nas. Te właśnie zjawiska decydują o tym, jakie jest nasze życie. Ego próbuje kierować nimi, jednak zazwyczaj „wychodzi jak zwykle”. Naturalnym staje się postawienie pytania czy można ten proces odwrócić, czy można z zewnątrz wpłynąć na to, co wewnątrz i w ten sposób rozjaśnić nasze życie. W swojej historii ludzkość podjęła wiele takich prób. Niektóre zyskały tak wielkie uznanie, że legły u podstaw systemów filozoficznych i religijnych bądź metod terapeutycznych stosowanych i dziś. Niektóre z nich dla swego przetrwania i rozwoju nie wymagały wsparcia politycznego czy biznesowego i te oczywiście najbliższe są człowieczej naturze.

Pięknym przykładem są tu baśnie rozwijające się wraz z ludzką cywilizacją aż do uzyskania harmonii, która dawała wsparcie w dojrzewaniu każdemu, kto odważył się je przeżywać. Samemu, wraz z dzieckiem. Baśnie nie mówią nam jak jest lub co jest dobre, a co złe. Wskazują jedynie na różne drogi, którymi podążyć może człowiecza natura. I konsekwencje wyborów, których dokonujemy. Nie znajdziemy tam oceny, tę czytelnik znajduje sam. Zgodną ze splotem indywidualnych zjawisk psychicznych obecnych w życiu na danym jego etapie. Baśnie nie mówią językiem Ego, „mówią” symbolami – językiem nieświadomości. Dlatego ważne jest zaczytanie się w baśni, „roztopienie” w niej. Baśń przeżywamy całym sobą by w końcu ożyła w nas mądrością naszych przodków.
Baśnie są przekazem pokoleń dla młodszych pokoleń. Dla dzieci i dorosłych bez wyjątku. Ich językiem jest symbol odwołujący się do tego, co głęboko w każdym człowieku. Dużym i małym. W głębinie woda jest taka sama niezależnie od wielkości fal na powierzchni. Tę właśnie głębinę poruszają baśnie.

Terapia wglądu
„Wyłącznie proces psychiczny manifestuje się w życiu zewnętrznym.”
Wystarczy zatem przyjrzeć się wnikliwie naszemu życiu temu, co nas irytuje sprawia radość, co nas buduje, a co zrzuca w dół, aby zobaczyć, jakie są nasze procesy psychiczne. Można oczywiście po raz kolejny zamalowywać dziurę w ścianie i czekać aż farba znowu odpadnie, można jednak spróbować naprawić dziurę.
Innymi słowy sięgnąć do procesu psychicznego odpowiedzialnego za dyskomfort w naszym życiu i dopiero wtedy nałożyć warstwę farby, która przetrwa bardzo długo. Pozwolić by przebudowany proces psychiczny przebudował się w życiu. Temu służy terapia, którą stosujemy w trakcie warsztatów.
Nie znamy oczywiście jednej metody, która by w sposób cudowny zadziałała na wszystko i na wszystkich. To proces psychiczny, każdego uczestnika określa narzędzia jakimi należy pracować, a rolą prowadzącego jest prawidłowa interpretacja informacji. Terapeuta jest bardziej jak lustro, w którym uczestnik może rozpoznać odbicie swoich procesów psychicznych po to, by ten proces przebudować. A prowadzący pomaga, w doborze najskuteczniejszych środków. Można również powiedzieć o przeniesieniu i przeciwprzeniesieniu w procesie wzrostu psychicznego. Komunikacja pomiędzy prowadzącym i uczestnikiem odbywa się za pomocą obrazu, odczuć ciała, przejęzyczeń oraz spontanicznych ruchów w zależności od dominującego kanału komunikacyjnego uczestnika. Istotne, aby dotrzeć w głąb psyche. Jak najbliżej traumy źródłowej lub wręcz rozbroić traumę źródłową, odpowiedzialną za dystrybucję energii w życiu codziennym. A sięgać należy tak głęboko właśnie dlatego, że „wyłącznie proces psychiczny manifestuje się w życiu zewnętrznym.”
Niezależnie od uzdrawiającego wpływu mieszania się treści świadomych i nieświadomych na pewnym etapie terapii można „sięgnąć” po obrazy archetypowe, które stają się szablonem prawidłowych wzorców zachowań psychicznych. Odciskając się jak pieczęć w psyche człowieka, przemieniając ją i pozostając jednocześnie w mistycznym oddaleniu, niemalże dotykając świadomości. Jednakże zawsze tylko jako, co najwyżej postrzegana potencjalność.
Co osiągamy na Warsztatach Terapii Wglądu?
identyfikacja przyczyn niepokoju i dyskomfortu psychicznego
wybór sposobu zmiany skryptów zachowań psychicznych
regresja do traumatyzujących wydarzeń
osiągnięcie spełnienia i satysfakcji i przeżywania życia
osadzenie w społeczeństwie pozwala z kolei na realizację wyższych celów w sposób zgodny z nieświadomymi postawami (jeżeli te nieświadome postawy są skrajnie agresywne warto uciec się do terapii w celu ich rozwiązania, co z kolei pozwala na głębszą medytację.)

Dlaczego Ty?

Dlatego, że:

chcesz zrozumieć, dlaczego jesteś tym, czym jesteś

w jaki sposób, to czym jesteś, determinuje twoje życie

zrezygnowałeś z walki z otoczeniem, na rzecz odnalezienia w sobie przyczyn, tego czego doświadczasz,

chcesz te przyczyny zmienić

i w ten właśnie sposób zmienić swoje życie.

Jaś i Małgosia, czyli w hołdzie kobiecej mądrości.

Dom
Dom Jasia i Małgosi, psyche, jako całość, którego właścicielem jest ojciec, chociaż zarządzany jest przez macochę. Baśń spisana została przez braci Grimm, czyli z męskiej perspektywy, stąd prawdziwym władcą psyche są treści patriarchalne tu reprezentowane przez ojca, natomiast władza matriarchatu jest tymczasowa i na poły uzurpowana gdyż dzierżona przez złą macochę. Jest to obraz psyche dziecka, które psychicznie rodzi się kobietą i dorasta tak w łonie jak i po urodzeniu, przynajmniej w okresie ciąży postuteralnej (tj. pierwszy rok po urodzeniu) , w świecie umysłu matki. W przypadku chłopca jest/winien być to stan przejściowy. Również z perspektywy Małgosi obecność treści patriarchalnych jest, na tym etapie rozwoju, jedynie przeczuwana, odczuwalna jedynie, jako coś pasywnego całkowicie zależnego od impulsów kobiecych. W domu panuje głód, „ja” odczuwa brak energii psychicznej, i zgodnie z podziałem władzy w psyche dziecka to właśnie kobieta podejmuje próbę likwidacji zagrożenia. Ojciec pozostaje pasywny, wręcz próbuje usankcjonować sytuację i pogodzić się ze śmiercią z głodu. Innymi słowy akceptuje brak rozwoju ego, i całego „ja”, regresję. Bo czymże są postacie naszej baśni, jeżeli niereprezentowanymi przez ojca i macochę treściami nieświadomymi dojrzałymi obrazem archetypowym, który u dziecka stosunkowo łatwo penetruje psyche oraz dopiero kształtującymi się fragmentami jaźni tu obecnymi, jako Jaś i Małgosia. To właśnie macocha, kobiecość, wymusza dalszy rozwój infantylnego „ja” poprzez wskazanie źródeł energii życiowej, do której dziecięce jeszcze fragmenty psyche mają prawo i winne po nią sięgnąć. Źródłem tej energii jest tajemniczy, przerażający, pełen dzikich bestii las. Las jest jednym z najpowszechniej występujących symboli nieświadomości. Jest ciemny -niełatwo ją, nieświadomość, przejrzeć. Jest przerażający, gdyż to, czego lękamy się najbardziej to to, czego nie znamy. Jest pełen bestii, na które składają się wyparte, bo nie do zaakceptowania przez „ja”, treści psychiczne i o wiele potężniejsze obrazy archetypowe wraz z ich ciemnymi stronami. I właśnie w tę stronę macocha kieruje dzieci. Nie ma ona dylematów ni lęku o los dzieci w ciemnym lesie. Archetypowa Pramatka zaprasza niedojrzałe „ja” do swojego królestwa. Zrozumiałym jest, że dla ojca -patriarchat, jak i dzieci -infantylne „ja”, to królestwo jest czymś nowym i przerażającym. Stąd próba podjęta przez Jasia zapewnienia sobie powrotu do domu reprezentującego znaną część psyche. Małgosia nie wykazuje tu inicjatywy, chociaż w dalszych perypetiach naszych małych bohaterów to właśnie ona jest skarbnicą pomysłów. Jaś zbiera kamyki, widoczne w świetle księżyca. Chce mieć pewność, że knowania kobiecości nie pozostawią rodzeństwa na pastwę „nowego”.
W nowe (inflacja)
Rodzina opuszcza znany dom i wyrusza w ciemny las. Jaś ogląda się za siebie i, jak małe dziecko chodzące wokół szafy, na której leży czekoladka dopytujące się „niewinnie” a co tam jest?, wskazuje na kotkę na dachu, która chce się pożegnać. Macocha jednak przekonuje go, że to komin błyszczy w słońcu. Komin jest symbolem fallicznym i widoczny jest dzięki światłu słonecznemu reprezentującemu patriarchat w jego duchowej sferze. Które z nich widzi prawdziwiej? Obydwoje. Jaś pozostaje w dziecięcym raju karmiącego matriarchatu, głębsze treści matriarchalne natomiast rozpoznają pierwsze napięcia wynikające z aktywizujących się zachowań męskich. To napięcie staje się zapowiedzią kierunku zmian młodej psychiki. Podczas drugiej próby „wejścia w las” Jaś dostrzega nie kotkę, młode i infantylne treści żeńskie, lecz białego gołębia, któremu znacznie bliżej szybującemu w kierunku słońca logosa -zasady męskiej.
Popędzane przez rodziców dzieci zagłębiają się w las -nieświadomość. Tam zostają zaopatrzone przez macochę(!) w chleb, pojawiający się tam, gdzie psyche potrzebuje kompensacji deficytów emocjonalnych, nieco upraszczając: uzupełnienia braku otrzymanej miłości i ogień reprezentujący libido, czyli energię życiową. Jeżeli zatrzymać się w tym miejscu można by powiedzieć, że cel został osiągnięty. I byłoby tak, gdyby psyche potrafiła zaakceptować nowy sposób funkcjonowania bez lęku. Ale tak nie jest. Nie chcemy zmieniać się. Zasadniczo wolimy, aby to otoczenie zmieniło się tak abyśmy osiągnęli w nim komfort. Problemem jest oczywiście to, że to otoczenie to też część naszej psyche, reprezentowana jedynie przez tak zwane okoliczności. Ale to już inna historia.
W głębinach
Za dnia dzieci śpią, później nie potrafią odnaleźć drogi. Dzień -domena słońca, patriarchatu jest obcym światem. Dopiero pojawienie się zasady żeńskiej reprezentowanej przez noc z księżycem jeszcze dobitniej podkreślającym przewagę treści kobiecych pozwala dzieciom, młodej psyche, na aktywność. To właśnie światło księżyca umożliwia postrzeżenie kamyków i odnalezienie drogi do domu. Zasada żeńska, która wyprawiła dzieci na spotkanie z nieświadomym umożliwiła im powrót, a dokładnie współpraca młodej męskiej psyche -Jaś z tym, co duchowo kobiece w głębinach psyche. To już kolejny przykład „kolaboracji”. Kolejna wyprawa w las wymaga większej aktywności ze strony macochy, pozbawia ona Jasia możliwości nazbierania kamyków, innymi słowy umożliwia młodemu „ja” koncentrację na poszukiwaniu rozwiązań w nowym środowisku (psychicznym) w miejsce powrotu do znanych już zachowań. To tak, jak pozbycie się z domu telewizora pozwala nam na rozwijanie tego, co nas naprawdę satysfakcjonuje. Potrzebujemy jednak niezwykle silnego bodźca by tego dokonać. I tu właśnie w naszej baśni interweniuje macierzyński obraz archetypowy wymagający do dalszego rozwoju, już w indywidualnej nieświadomości, napięcia w relacji z zasadą męską. Jaś podejmuje oczywiście kolejną próbę zapewnienia rodzeństwu możliwości powrotu. Inwestuje cały posiadany zapas chleba – miłości. Czegóż pragnie aż tak bardzo? Znanego. Pragnienie powrotu do znanego jest silniejsze od pragnienia bycia kochanym tu i teraz. Znane znaczy bezpieczne, dla nieświadomości. Reguła leżąca u podstaw przetrwania gatunku. Powielanie rozwiązań, które pozwoliły przeżyć przodkom, aż do czasu rozpowszechnienia genotypu i memetycznego przekazania wzorców zachowań oraz usunęła tych, których zachowania okazały się mniej skuteczne. Nieświadomie dążymy, zatem do znanego powodowani doświadczeniem pokoleń. Statystycznie jest to korzystne dla gatunku, przetrwaliśmy. Jednakże rozwój jednostkowy wymaga zmierzenia się z nieznanym chociażby było to bogactwo ludzkości budowane w toku rozwoju człowieczeństwa. I z takim właśnie wyzwaniem zmierzyli się Jaś i Małgosia, dzieci. Nie mając innej możliwości zagłębiają się w las, w nieświadomość. Pierwszym spotkanym tam bytem jest ptak. Ptaka widział Jaś na dachu (obszar patriarchalny) domu oświetlonego promieniami słońca (patriarchat) opisanego przez macochę, jako komin (obiekt falliczny). Widać jak złożone jest przygotowanie psyche do zmiany. Tak właśnie antycypowany ptak prowadzi dzieci na spotkanie z nieuniknionym. W głębinach nieświadomości znajduje się źródło wszelkiej pomyślności, niegraniczone źródło pożywienia (miłości). Jest ono jednak strzeżone przez miłą staruszkę zapraszającą dzieci do raju, stanu spełnienia w macierzyńskiej miłości, którą dziecko chłonie bezwarunkowo i bez ograniczeń. Przynajmniej w warunkach idealnych i jedynie do czasu wyczerpania się zasobów lub innymi słowy wyłonienia się psyche dziecka z psyche matki (macocha wypędzająca z domu). Miła staruszka przemienia się w złą czarownicę. Podstawa taoizmu, iż życie jest zmianą czy też Heraklitowa enancjodromia nie pozostawiają innej możliwości. Kochająca matka ma i drugą stronę, cień, matkę pochłaniającą, rodzącą dzieci by się nimi żywić i jedna przemienia się w drugą. Czyż obca jest nam sytuacja, gdy matka mówi córce: Ależ córeczko oczywiście, że powinnaś sobie ułożyć życie z tym miłym młodym człowiekiem, a ja tu sobie sama będę żyła. Ten właśnie cień spotykają dzieci w trakcie eksploracji nieświadomości. Ten właśnie cień, ogień w piecu przemienia w źródło skarbu odnalezionego przez dzieci w domu z piernika (ciasta i lukru) wskazując po raz kolejny na ambiwalentność treści nieświadomych. Poznanie, zmierzenie się, z „obiema stronami” kobiecości pozwala na przejęcie skarbu przez dzieci. Jedynie pełne uznanie w sobie treści psychicznych umożliwia ich integrację i dalej przebudowę będąc jednocześnie źródłem energii życiowej – prawdziwego skarbu ożywiającego naszą psyche. Ta właśnie energia życiowa staje się ogniem pod tyglem, w którym dokonują się kolejne przemiany stanowiące o rozwoju duchowym człowieka.
Powrót na powierzchnię (alienacja)
Z kieszeniami wypełnionymi skarbem, niestanowiącym żadnego obciążenia(!), dzieci powracają do rodzinnego domu. W drodze napotykają wodę, którą muszą pokonać by dostać się na drugi brzeg. Symbolika dokonanej przemiany jest tu widoczna, ciekawa jest natomiast jej treść. Otóż kaczka, która przewozi dzieci na drugi brzeg może przewieźć je jedynie osobno. Nierozłączne dotychczas rodzeństwo (treści męskie i żeńskie) w momencie walidacji przemiany (psychicznej) musiały się rozdzielić. Na „drugi brzeg” każde dotarło osobno. Z matriarchalnej psyche (dom zarządzany przez macochę, wyprawa w nieznane inicjowana przez macochę i wskazanie przez nią Jasiowi na pierwsze symbole falliczne, dom z piernika zarządzany przez czarownicę, księżyc umożliwiający powrót do domu, kaczka, jako medium przeprawy wieńczącej przemianę, Małgosia dokonująca sublimacji czarownicy i rozpoznająca moment rozdzielenia na brzegu rzeki) wyłonił się chłopiec, Jaś i samodzielnie stanął na drugim brzegu.
Dom ojca
Równocześnie ze spaleniem (przemianą), za sprawą Małgosi, czarownicy z domu ojca zniknęła macocha. Patriarchat przejął władzę nad psyche. Tą zmianę z radością witają tak brat jak i siostra. Co więcej, psyche zasilona jest energią, skarbem, dostarczoną przez dzieci z wyprawy w głębiny nieświadomości. Akcja baśni kończy się w atmosferze skończonej harmonii i szczęścia tak dla chłopca jak i dziewczynki. Chłopiec spotkał się z tym, co w psyche matriarchalne żywiące jak i niszczące. To spotkanie pozwoliło mu na rozpoznanie własnych męskich treści (np. komina(!) na dachu(!) w świetle słońca(!)) i dopuszczenie ich do władzy w psyche. Innymi słowy reprezentowana przez skarb energia psychiczna zasiliła dom ojca (treści patriarchalne), w którym rozwija się chłopięce „ja”. Tak właśnie przemieniony chłopiec potrafi dostrzec to, co w nim kobiece w swej odsłonie odżywiającej jak i pochłaniającej, jest gotów, jako mężczyzna na spotkanie z animą – kobietą zamieszkującą jedynie a niestanowiącą już psyche.
Zgodnie z treścią baśni również Małgosia osiąga spełnienie. Wraz z Jasiem zanurzyła się w nieświadomości i również spotkała tam żeńskie treści archetypowe. To właśnie Małgosia przyczyniła się do spalenia „złej” części kobiecości jednocześnie unicestwiając macochę. Macochę, która pełniła funkcję macierzyńską w stosunku do dzieci, ale jednocześnie była partnerką ojca. Ileż radości towarzyszyło powrotowi Małgosi do ojcowskiego (bez partnerki) domu. Ojciec jest pierwszym męskim wzorcem dla dziewczynki. Jest wzorcem stanowiącym o kształcie męskiego ideału i równocześnie jest pierwszym mężczyzną dziewczynki (na poziomie emocjonalnym). Dotarcie do tego ideału jest oczywiście utrudnione przez partnerkę ojca i w naturalny sposób dziewczynki konkurują z matkami o ojcowskie względy. Co więcej to właśnie matki dostarczają wzorców w tej konkurencji a chłonna dziecięca psyche błyskawicznie je sobie przyswaja. Z pewnością Małgosia tę konkurencję wygrała. Ale to już zupełnie inna historia.

MACIEJ ŻBIK


Od 20 lat zgłębia techniki medytacyjne i praktykuje uzdrawiające ćwiczenia ruchowe. Korzysta z bogatych tradycji m.in. buddyzmu zen, qiqong, dzogczen. Wielokrotnie odbywał odosobnienia medytacyjne w sangach mistrzów buddyjskich, a także w ośrodkach chrześcijańskich i hinduistycznych w Europie i Azji. Posiada wieloletnie doświadczenie w biznesie, obejmował stanowisko dyrektora finansowego dużej korporacji. Jego duchowe doświadczenie, doskonale wpasowuje się w psychologię głębi C.G.Junga. Zgłębianie technik medytacyjnych i taoistycznych systemów zarządzania energią, stało się treśią jego życia. Praktyka medytacji poszerzyła jego świadomość i umiejętność wglądu w nieświadomą część ludzkiej psyche. Pozwala mu to przeprowadzić innych praktykujących przez bardzo głębokie procesy transformacyjne. Osoby, które miały okazję doświadczyć pracy z Maciejem, szczególnie cenią jego zdolność docierania od sedna problemów, głęboką intuicję i umiejętność domykania otwartych procesów. Pracując nad rozwojem własnym, oraz innych ludzi wypracował system uzupełniający techniki wschodnie pod kątem potrzeb emocjonalnych Europejczyka i nazwał go terapią wglądu. W swojej terapii wykorzystuje:
analiza wizji i snów
aktywna imaginacja
psychodrama
techniki taoistyczne
medytacja wglądu
MACIEJ ŻBIK O TERAPII WGLĄDU:
Miałem dwadzieścia kilka lat, kiedy wyruszyłem w podróż w głąb siebie. Medytowałem pod okiem azjatyckich Mistrzów. Po 15 latach nabrałem wielkiego szacunku dla tej metody, jednakże nie rozwiązałem wielu zwykłych, codziennych problemów. Przez kolejne lata szukałem sposobu na ich rozwiązanie. Dzięki temu powstał system technik pozwalających na rozwiązywanie konfliktów i niwelowanie wewnętrznych napięć. Ten system stosuję dziś zarówno dla siebie, jak i dla innych. Osiągamy poczucie spełnienia, spoglądamy w głąb samych siebie.
Nie jestem oczywiście jedynym, który poszukiwał alternatywy dla azjatyckiej duchowości. Gdy sięgniemy do prac europejskich alchemików, wyraźnie dostrzeżemy paralele ze wschodnimi technikami rozwoju duchowego. Zarówno w obszarze owocu, który można osiągnąć (Budda w Azji, Anthropos w Europie), jak i zestawu technik narzędziowych służących osiągnięciu tego celu. To właśnie alchemicy jako pierwsi wykorzystali symbole obrazujące wzorce przedustawne (archetypy), jako drogowskazy na drodze do osiągnięcia boskości w człowieku. Tak jak bóstwa i mandale, od tysięcy lat przemieniają umysły azjatów na ścieżkach bogów, buddów i innych, tak obrazy archetypowe modelują umysły europejczyków. [link widoczny dla zalogowanych]
Data: 25.IX-2.X. 2016
Rozpoczęcie: 25.IX godz. 18 kolacją (środa)
Zakończenie: 2.X godz. 14, po obiedzie (niedziela)
Miejsce: Ośrodek Rozwoju Osobistego i Duchowego „Tu i Teraz”, Nowe Kawkowo
Cena: 1050 zł + koszty pobytu i wyżywienia
Kontakt: [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] ,
biuro: 0662759576 Jacek Towalski 0602219382,
Maja Wołosiewicz - Towalska 0606994366,

Uwaga: konieczna wpłata 200 zł zaliczki na konto Ośrodka Rozwoju Osobistego
„Tu i Teraz” do 30 września 2016 z opisem „zaliczka za pobyt 25.IX-2.X.2016”. Tydzień przed zajęciami zaliczka nie będzie zwracana.
Ilość miejsc ograniczona!
Numer konta: 92 1020 3541 0000 5502 0206 3410
BANK PKO BP

Maciej Żbik

Od 20 lat zgłębia techniki medytacyjne i praktykuje uzdrawiające ćwiczenia ruchowe. Korzysta z bogatych tradycji m.in. buddyzmu zen, qiqong, dzogczen. Wielokrotnie odbywał odosobnienia medytacyjne w sangach mistrzów buddyjskich, a także w ośrodkach chrześcijańskich i hinduistycznych w Europie i Azji. Posiada wieloletnie doświadczenie w biznesie, obejmował stanowisko dyrektora finansowego dużej korporacji. Jego duchowe doświadczenie, doskonale wpasowuje się w psychologię głębi C.G.Junga. Zgłębianie technik medytacyjnych i taoistycznych systemów zarządzania energią, stało się treśią jego życia. Praktyka medytacji poszerzyła jego świadomość i umiejętność wglądu w nieświadomą część ludzkiej psyche. Pozwala mu to przeprowadzić innych praktykujących przez bardzo głębokie procesy transformacyjne. Osoby, które miały okazję doświadczyć pracy z Maciejem, szczególnie cenią jego zdolność docierania od sedna problemów, głęboką intuicję i umiejętność domykania otwartych procesów. Pracując nad rozwojem własnym, oraz innych ludzi wypracował system uzupełniający techniki wschodnie pod kątem potrzeb emocjonalnych Europejczyka i nazwał go terapią wglądu. W swojej terapii wykorzystuje:
analiza wizji i snów
aktywna imaginacja
psychodrama
techniki taoistyczne
medytacja wglądu


MACIEJ ŻBIK O TERAPII WGLĄDU:
Miałem dwadzieścia kilka lat, kiedy wyruszyłem w podróż w głąb siebie. Medytowałem pod okiem azjatyckich Mistrzów. Po 15 latach nabrałem wielkiego szacunku dla tej metody, jednakże nie rozwiązałem wielu zwykłych, codziennych problemów. Przez kolejne lata szukałem sposobu na ich rozwiązanie. Dzięki temu powstał system technik pozwalających na rozwiązywanie konfliktów i niwelowanie wewnętrznych napięć. Ten system stosuję dziś zarówno dla siebie, jak i dla innych. Osiągamy poczucie spełnienia, spoglądamy w głąb samych siebie.
Nie jestem oczywiście jedynym, który poszukiwał alternatywy dla azjatyckiej duchowości. Gdy sięgniemy do prac europejskich alchemików, wyraźnie dostrzeżemy paralele ze wschodnimi technikami rozwoju duchowego. Zarówno w obszarze owocu, który można osiągnąć (Budda w Azji, Anthropos w Europie), jak i zestawu technik narzędziowych służących osiągnięciu tego celu. To właśnie alchemicy jako pierwsi wykorzystali symbole obrazujące wzorce przedustawne (archetypy), jako drogowskazy na drodze do osiągnięcia boskości w człowieku. Tak jak bóstwa i mandale, od tysięcy lat przemieniają umysły azjatów na ścieżkach bogów, buddów i innych, tak obrazy archetypowe modelują umysły europejczyków.
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tuiteraz dnia Czw 9:50, 03 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum FORUM - ZDROWA DUSZA RADYKALNE WYBACZANIE, WARSZTATY ROZWOJU DUCHOWEGO I OSOBISTEGO Strona Główna -> RÓŻNE, CAŁA POLSKA - TERMINY WARSZTATÓW, SPOTKAŃ, SZKOLEŃ ROZWOJU DUCHOWEGO, OSOBISTEGO Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin